| |
Bardzo przeciętne to coś. Zwłaszcza
dwa pierwsze numery za które niestety odpowiedzialny jest A CHALLENGE OF
HONOUR. Nie dzieje się dobrze z tym projektem, kolejne produkcje wydają
się coraz bardziej wymuszone, toporne, a świeżości to tu ze świecą
szukać. Utwory Petera Savelkoula brzmią jak nędzne odrzuty z sesji "Monuments".
Autor oparł je właściwie na jednym w kółko powtarzającym się motywie, są
bez charakteru, ciągną się jak guma przylepiona do buta, są mało
dynamiczne i zwyczajnie nudne jak flaki z olejem. Nie było najlepiej już
na "Seven Samurai", teraz jest po prostu źle. A CHALLENGE OF HONOUR
znajduje się na równi pochyłej, a jego przyszłość rysuje się w bardzo
ciemnych barwach. Obym okazał się złym prorokiem.
Dwa numery PRAETORIO są utrzymane w podobnej stylistyce. Ale nie ma co
ukrywać, PRAETORIO, mimo, że nie zaprezentowało niczego wybitnego, i tak
pobiło A CHALLENGE OF HONOUR na głowę. To dość spokojna neoklasyka,
mająca bardzo "filmowy" charakter. Zwłaszcza drugi utwór przypomina mi
trochę te bardziej kameralne fragmenty muzyki Johna Williamsa do filmów
Spielberga (przed oczami stają mi sceny z "Imperium Słońca"). Całkiem
fajna muzyka, o wiele bardziej urozmaicona niż numery ACOH. Jakieś tam
nadzieje na przyszłość na pewno ten młody projekt rokuje.
Czas na ocenę. A CHALLENGE OF HONOUR po "Seven Samurai" po raz kolejny
zawodzi. Nie mam zamiaru więcej słuchać tych dwóch utworów, przecież
jest tyle lepszej muzyki wkoło. Za to do PRAETORIO na pewno jeszcze
kilka razy wrócę, choć na kolana mnie te dwa kawałki nie rzuciły. Ale z
umiarkowanym zainteresowaniem będę oczekiwał pełnometrażowej płyty tego
zespołu. ACOH zasłużyło co najwyżej na marne 3. PRAETORIO na 7.
Wyciągając średnią arytmetyczną otrzymujemy... |
|