<%@ Language=VBScript %> BEAST OF PREY - DARK MUSIC MAGAZIN  ::  d a r k   a m b i e n t  ::  i n d u s t r i a l  ::  n o i s e  ::  d a r k w a v e  ::  p o w e r    e l e c t r o n i c s  ::  n e o f o l k

WERSJA POLSKA
 
 
:: NEWS::
:: EVENTS ::
:: REVIEWS ::
:: INTERVIEWS ::
:: ARTYKUŁY ::
:: GALLERY ::
:: MAGAZINE ::
:: REPORTS ::
:: PLEBISCITE::
:: LINKS ::
:: CONTACT ::
 
  :: R E P O R T S ::  
  *************************************************************  
     
   
 

CYCLIC LAW NIGHT - 09.10. 2006

 
     

Wyjątkowy początek jesieni zafundowała nam ekipa Wrotycz Rec. & Apostazja. Zaledwie trzy tygodnie wcześniej mieliśmy okazję podziwiać genialny koncert mistrzów ze SPIRITUAL FRONT, a tymczasem Iwona i Szymon przygotowali kolejną niespodziankę dla wszystkich fanów mrocznej i tajemniczej muzyki w postaci sprowadzenia do Poznania trzech projektów nagrywających dla jednej z ciekawszych wytwórni - kanadyjskiej Cyclic Law.
Co prawda trasa koncertowa po Europie ułożyła się tak a nie inaczej, że impreza w Poznaniu została zorganizowana w poniedziałek, czyli w dzień co to dużo ukrywać mało sprzyjający przede wszystkim frekwencji, co niestety było widać 9 października w klubie Piwnica 21, przez co koncert bardziej przypominał kameralne spotkanie niż jedyny w Polsce występ jednego z bardziej fenomenalnych projektów czyli KARJALAN SISSIT.
Po przywitaniu i tradycyjnych towarzyskich pogawędkach o muzyce i nie tylko oraz przejrzeniu stoiska z płytami  - a wierzcie mi że oczy mogły naprawdę zaboleć od znakomitych pozycji udaliśmy się pod scenę aby podziwiać pierwszy występujący tego wieczora projekt. Rozpoczął GUSTAF HILDEBRAND, człowiek nawiasem mówiąc bardzo sympatyczny, tworzący wcześniej pod nazwą LITHIVM, obecnie nagrywający dla Cyclic Law. Twórca zaprezentował nam muzycznie, to co możemy znaleźć na dwóch płytach "Starscape" oraz "Primordial Resonance", a więc podróż w bardzo mroczne i tajemnicze dark ambientowe rejony. Było zatem tajemniczo, duszno, mrocznie i posępnie. Bardzo ponure dźwięki generowane przez GUSTAF HILDEBRAND w połączeniu z dymem wypełniającym salę sprawiały, iż zostaliśmy wciągnięci w bardzo hipnotyczny i pełen mroku klimat. Mnie jednak osobiście czegoś tu zabrakło, czegoś, co wbiło by mnie w podłoże. Absolutnie nie można powiedzieć, że był to nieudany występ, gdyż było całkiem nieźle, no ale właśnie: nieźle a nie rewelacyjnie, co sprawiło, że zostałem nieco uśpiony podczas wystepu tego szwedzkiego artysty.
Po krótkiej przerwie na scenie zainstalował się szef i mózg firmy Cyclic Law - Frederic Arbour, tworzący jednocześnie pod nazwą VISIONS. Muzycznie podobnie jak w przypadku GUSTAF HILDEBRAND, a więc mroczny dark ambient na maksa, ale jednocześnie w moim przekonaniu (i nie tylko) o wiele lepiej niż poprzedni projekt. Frederic zaciągnął nas wszystkich w kosmiczną podróż przez pełne tajemniczości i mroku rejony. Zapalone świece na scenie w połączeniu ze znakomitą, dark ambientową muzą wytwarzały genialny klimat, który sprawił iż prawie wszyscy zostali oczarowani i zahipnotyzowani występem Frederic'a. Bez dwóch zdań jeden z najlepszych dark ambientowych koncertów przez co czapki z głów przed VISIONS!
Jednak to nie VISIONS ani GUSTAF HILDEBRAND byli "gwiazdami" wieczoru. Oto bowiem wraz z tymi grupami zawitał do Poznania jeden z genialniejszych projektów z nurtu martial / industrial - KARJALAN SISSIT. Lider Markus Personen w koszulce Bathory, czarnej skórze, dzierżący niemal przez cały czas w dłoni butelkę znakomitej, polskiej "Luksusowej" robił naprawdę niebywałe wrażenie. Wraz z Markusem na scienie towarzyszyli mu ponadto panowie Mikael Lindblom z Sub Luna, oraz D.F.Bragman. Po krótkim intro, zaczęło się po prostu piekło na scenie, które ogarnęło chyba wszystkich tego wieczora! Oto bowiem Markus z półlitrówką w jednej dłoni i piwem w drugim z groźnym obliczem na twarzy niczym na black metalowym koncercie opętał wszystkich pod sceną. Już pierwsze dźwięki: "Taa On Katastrofi Saatana" sprawiły, iż publika łącznie ze mną oszalała. Potężne, bombardujące dźwięki oraz wokal Markusa, a raczej wrzask w połączeniu z szatańskim spojrzeniem zrobiły swoje. Zacytuje w tym miejscu stojącego obok mnie pod sceną Tom'a (Pozdro!!), który skwitował występ KARJALAN SISSIT tylko: "O ku...a!!!!!, ja pier.....le!!!!!" Tak tak, moi mili, nie było absolutnie zmiłuj się! Nawałnica pod nazwą KARJALAN SISSIT zmasakrowała wszystkich tego wieczora! Do tego mój ulubiony frontman Markus podchodzący na brzeg sceny, lejący i częstujący wódką wprost z butelki zmiażdżył absolutnie każdego. Muzycznie mieliśmy tu kawałki głównie z najnowszej płyty "Tanssit On Loppu Nyt", ale także poleciało parę "hiciorów" z poprzednich krążków "Karjalasta Kajahtaa", czy "Miserere". Kwintesencją występu Szwedów był jednak pan D.F. Bragman, który to ni stąd i zowąd wpadł na scenę z gitarą basową i... jedynie w samej bieliźnie na sobie, przez co wszyscy zostali kupieni w 100%. Oszaleli pod sceną praktycznie wszyscy, a ja osobiście poczułem się jak za starych dobrych czasów na koncertach metalowych. Markus i spółka wywarła niezapomniane wrażenia, przez co wszyscy ci, którzy nie byli świadkami tego piekła mogą tylko żałować. Na koniec w ramach podziękowania (a bisowali chłopaki dwa razy) poleciał genialny "Pig Society" z płyty "Miserere" i na dobrą sprawę misterium się dokończyło a ofiara została spełniona. Miazga, miazga i jeszcze raz miazga!!! Bez dwóch zdań rewelacyjny koncert i mam cichą nadzieję, że jeszcze dane mi będzie zobaczyć KARJALAN SISSIT na żywca.
To co działo się później, to już zupełnie inna historia i niech pozostanie to tajemnicą;)
Przy tej okazji należą się WIELKIE słowa uznania dla Iwonki i Szymona za ich ogromny wniesiony trud i upór w organizację tego festivalu! Naprawdę wypada nam wszystkim życzyć więcej takich osób!! Czapki z głów i respect!
Jednocześnie korzystając okazji gorące pozdrowienia kieruje do Grześka i Merissy, Vladimira, oraz J.W. - Heilige!!!;)

 

 

 

relacja: Tomasz Lewicki

       
       
     
 
© copyright 2007  Wszelkie prawa zastrzeżone. BEAST OF PREY Wydawnictwo Muzyczne 2001 - 2007