<%@ Language=VBScript %> BEAST OF PREY - DARK MUSIC MAGAZIN  ::  d a r k   a m b i e n t  ::  i n d u s t r i a l  ::  n o i s e  ::  d a r k w a v e  ::  p o w e r    e l e c t r o n i c s  ::  n e o f o l k

WERSJA POLSKA
 
 
:: NEWS::
:: EVENTS ::
:: REVIEWS ::
:: INTERVIEWS ::
:: ARTYKUŁY ::
:: GALLERY ::
:: MAGAZINE ::
:: REPORTS ::
:: PLEBISCITE::
:: LINKS ::
:: CONTACT ::
 
  :: R E P O R T S ::  
  *************************************************************  
     
   
 

APOSTAZJA FESTIVAL -
POZNAŃ 20.10.2007

 
     

Na to wydarzenie czekałam od dawna z wielka niecierpliwością.
W końcu nieczęsto można usłyszeć w Poznaniu jednej nocy aż tak wiele fantastycznych dźwięków. Nawet towarzystwo grypy nie zdołało zmienić moich planów i wreszcie zjawiłam się w Piwnicy 21.
Zdawać się mogło, że nie będzie to najlepsze miejsce na tego typu festiwal, jednakże musze przyznać, że nie odczulam żadnego dyskomfortu związanego z tą lokalizacją.
Jako pierwszy na scenie pojawił się poznański projekt SONDA. Słyszałam już ich kilka razy na żywo i zawsze robili na mnie bardzo dobre wrażenie. Tym razem jednak trochę brakowało mi urozmaicenia materiału. Ci, którzy słyszeli ich przed koncertem Coph Nia mogli się poczuć zawiedzeni z racji tego, że zestaw utworów niewiele różnił się od tego, co wówczas zaprezentowali. Pomimo tego uważam, że jest to jeden z ciekawszych polskich projektów z kręgu analogowej elektroniki, tworzą muzykę na wysokim poziomie, w której znajdziemy zarówno tajemnicze i niepokojące dźwięki, jak i dynamiczną elektronikę.

Chwila przerwy i na scenie pojawia się czwórka chłopaków w mundurach, czyli czołowy polski projekt militarny – KRĘPULEC. Jako, że był to ich pierwszy występ na żywo wszyscy byliśmy niesamowicie ciekawi jak wypadną.
Wystąpili w składzie: Przemek Cackowski, Infamis, Tomek Lewicki i Marcin - [Haven], zagrali specjalnie przygotowany na tą okazję trzydziestominutowy materiał "Europa".
I co tu dużo mówić, występ wypadł po prostu świetnie. Utwory, w których dominowały rewelacyjnie brzmiące kotły przeplatane były spokojniejszymi kawałkami z gitarami i wokalem Przemka. Było wzniośle, bardzo dynamicznie, wręcz z rock’n’rollowym zacięciem, a całość przesiąknięta zastała patriotycznym duchem. Totalnym hitem festiwalu stała się przyśpiewka "Pije Kuba do Jakuba", przy której aż same nogi rwały się do tańca. Myślę, że po tym koncercie spokojnie możemy stwierdzić, że Polacy nie gęsi, też swój militarny projekt mają i to taki z którego możemy być w pełni dumni.
Kolejna przerwa i czas na pogawędki ze znajomymi.

Jako następna zaprezentowała się grupa BRASIL & THE GALLOWBROTHERS BAND.
Klimat na sali radykalnie się zmienił. Z głośników zaczęły sączyć się leniwe, spokojne dźwięki. Na początku pojawiły się elementy dubu, ambientu i egzotycznych zmysłowych rytmów, później muzyka stała się trochę bardziej monotonna. Generalnie uważam ten występ za udany, choć moim zdaniem był trochę za długi.

Chwilę później wystąpił MIRT, czyli osoba również związana z Brasil. Klimatycznie była to muzyka całkiem zbliżona do poprzedników, choć bardziej minimalistyczna i surowa.
Interesujący występ, jednak tego typu muzyki najlepiej słucha się leżąc wygodnie na kanapie w domowym zaciszu.

Po Mircie pojawiła się pierwsza wielka gwiazda festiwalu, czyli NAEVUS. Wystąpili w skromnym składzie - Lloyd James na gitarze i wokalu oraz drobna, urocza Joanne Owen na basie. Myślę, że występ zadowolił większość entuzjastów grupy. Zagrali dość długo, pojawiły się utwory z płyt "Behaviour" i "The Body Speaks", m.in. "Visions, Rushed", " Don't boil" i "Oracle,Oracle".

Kolejna przerwa i wreszcie doczekałam się mojego ulubionego AIT!
na scenie pojawiły się kalekie manekiny tworzące niesamowity, iście belmerowski klimat. Mało jest postaci tak wyrazistych i charyzmatycznych jak Tairy. Rozpoczął utworem "Uno spettacdo Adullto", później pojawiła się większość utworów z "Romanticismo Oltranzista" i to w kolejności również znanej z albumu. Wykonał też parę utworów starszych, co bardzo mnie ucieszyło, ponieważ uważam, że poprzednie albumy są równie ciekawe. Przy "Dio" Tairy sięgnął po wielki drewniany różaniec, którym zaczął się bawić, rzucając nim na koniec na ziemię.
Palił papierosa za papierosem, pociągając z butelki złocisty trunek. Przy "Il Mondo e'Mort" już nie dało się stać w miejscu i publiczność pod sceną zaczęła szaleć:) Zakończył utworem "Donna" przy którym "znęcał" się nad manekinem. Szkoda tylko, że nie pojawiły się żadne instrumenty i że nagłośnienie nie było najlepsze, jednak i tak występ zrobił na mnie piorunujące wrażenie i na długo pozostanie w mojej pamięci.

Apostazja Festiwal okazał się rewelacyjnym muzycznym wydarzeniem, o którym zapewne będzie się jeszcze długo mówić.
Gratuluje organizatorom i mam nadzieje, że coraz częściej będą miały miejsce tego typu koncerty.

 

 

 

report: Rebelia

     
       
     
 
© copyright 2007  Wszelkie prawa zastrzeżone. BEAST OF PREY Wydawnictwo Muzyczne 2001 - 2007