ENGLISH VERSION
 
 
:: NOWOŚCI ::
:: KONCERTY ::
:: RECENZJE ::
:: WYWIADY ::
:: ARTYKUŁY ::
:: GALERIA::
:: MAGAZYN ::
:: RELACJE ::
:: KONKURSY ::
:: PLEBISCYT ::
:: LINKI ::
:: KONTAKT ::
 
 
.....................................
:WSPÓŁPRACA:
BEAST OF PREY LABEL
......................
BEAST OF PREY ART
 
 
 
MOON FAR AWAY
Discography:
 
 
"Slovisha's Songs"
demo MC
 
 
 
"PRA"
demo MC '97
 
Albums:
 
"Lado World"
CD'97 - Exotica Records
 
 
 
"Sator"
CD'00 - Brudenia
 
 
 
"Witchcraft By A Singing" CDR 2002 - limited 21 copies СD-R gift
 
 
 
"Prutena" 2 CDR 2004 -  limited 137, handnumbered special edition - (1st cdr audio + 2nd-video)a
 
 
 
"Belovodie"
CD 2005 - Prikosnovenie/
Shadowplay
 
 
Contact:
www.gothic.ru/mfa
moonfar@bk.ru
 
 
 
 
 
       
 

Rosyjski MOON FAR AWAY jest bez wątpienia jednym z najbardziej genialnych i wspaniałych zespołów obracających się w stylistyce ritual dark-folk. Już poprzednia płyta "Sator" urzekła mnie swoim klimatem, a dopełnieniem duchowego katharsis okazała się ostatnia, rewelacyjna płyta "Belovodie" oraz  koncert, jaki MFA zagrał w Poznaniu. Więcej słów wstępu nie potrzeba, tak więc zapraszam do poniższej lektury i przede wszystkim do delektowania się muzyką MFA, gdyż ta jest po prostu piękna i urzekająca...

   
..........................................................................................................
     
       
 

Witaj Ash! Niezmiernie się cieszę, że zgodziłeś się poświęcić dla mnie chwile czasu i odpowiedzieć na ten wywiad!

   
 

Zdravstvui, Tomasz! To dla mnie ogromna przyjemność móc znów rozmawiać z ludźmi z Polski.

   
 

Na początku od razu muszę spytać o klimat jaki panuje u Was w Archangielsku. Jako, że my w tej chwili topimy się w 40-stopniowym upale [a raczej topiliśmy, gdyż wywiad powstawał w sierpniu - dop. T.L.], ciekaw jestem jak u Was wygląda obecna pora roku?

   
  Jak może wiesz, nasze miasto, miasto Archanioła Michała, leży w delcie Północnej Dwiny, niedaleko Morza Białego. To jest bardzo specyficzne miejsce, pełnie unikalnego piękna i silnego, czystego rosyjskiego ducha. Zwykle pogoda tutaj jest wilgotna, deszczowa i bardzo śnieżna w zimie. Ale czasem zdarzają nam gorące lata i bywa, że mamy ze 40 C i to dla mnie jest większy problem niż 40 stopniowe mrozy.    
  Pytanie to zadałem nie bez powodu, gdyż jak sam kiedyś powiedziałeś w bardzo znacznym stopniu inspiruje Cię natura północny Rosji – zwłaszcza Wyspy Soulvetsk. Podejrzewam, że są to faktycznie piękne i pełne magii rejony…    
  Tak, tego lata znów odwiedziłem Sołowki i przez wspaniałe dwa tygodnie żeglowałem przez arktyczne Morze Białe. Tutaj, w moim regionie, są jeszcze pradawne puszcze i położone na wybrzeżach ortodoksyjne monastery. A mnisi zawsze budowali je w pięknych miejscach…    
  Ok., przejdźmy jednak do muzyki MOON FAR AWAY. Wasze początki to dwie taśmy demo „Slovisha’s Songs” oraz „PRA”. Jako, że nie dane mi było słyszeć tych materiałów i podejrzewam, że w obecnej chwili nie są już one dostępne przybliż może jak wygląda oblicze MOON FAR AWAY na tych materiałach?    
  Wiesz, możesz posłuchać większości z tych piosenek, łącznie z tymi z demówek, na naszym pierwszym CD „LADO WORLD”. Oczywiście są zremasterowane i niektóre powtórnie nagrane. 2 czy 3 piosenek nie znajdziesz na tym wydawnictwie – nie byłem zadowolony z ich brzmienia i poziomu artystycznego. Myślę więc, że nie stracisz wiele nie słuchając tego materiału. „Slovisha’s Songs” były wydane w 200 egzemplarzach, a PRA…, sorry, ale nie pamiętam już. Teraz, oczywiście, tych kaset nie ma już w dystrybucji, a mnie pozostały tylko wspomnienia tych pierwszych kroków MFA.    
 

   
  Jak w ogóle doszło do powstania MOON FAR AWAY? W jakich okolicznościach powołałeś grupę do życia i co Cię motywowało do tworzenia właśnie takiej muzyki?    
  Kilka lat przed powstaniem Moon Far Away byłem członkiem paru lokalnych kapel grających głównie post-punk i muzykę eksperymentalną. Poznałem wtedy wiele rodzajów muzyki od klasycznej, art-rocka i różnych rodzajów indie do industrialu, death metalu itd. Ale kiedy znalazłem albumy 4AD & Hyperium, bardziej gotyckie i folkowe, wtedy odnalazłem siebie. I zrozumiałem, że to możliwe, żebym ja też dodał coś od siebie muzyce świata, stworzył kilka nowych idei, powiedział coś oryginalnego… MFA jest najlepszą formą mojej aktywności na tym polu dźwięków i duchowości. Podążam tą drogą już od 10 lat i –mój Boże! - to jest zdecydowanie droga dla mnie. Od 2002 r. towarzyszy mi w niej Anastazja.    
  Wasz oficjalny debiut to album „Lado World” z 1997 roku. Stwierdziłeś, że album ten został zadedykowany Ziemi. Jak dziś z perspektywy czasu podchodzisz do tego materiału?    
  W tamtym czasie byłem zafascynowany Antykiem, sztuką starożytnej Grecji, jej filozofią, jej poglądami na życie i otaczający świat. Nauczyłem się starożytnej Greki i starałem się przeczytać kilka klasycznych książek w oryginale, Stąd też wzięły się pogańskie motywy, które można znaleźć na „Lado World”, a oddanie przyszło wraz z moją pasją. Tradycja antyczna jest jak dzieciństwo dla ludzkości, a jej pogaństwo jest jednym z pierwszych kroków w stronę duchowości i podstawą europejskiej kultury. Ziemią, z której wyrosło Ziarno. Nawet dziś, kiedy moja własna filozofia zmieniła się, uważam,  że pierwsza płyta MFA jest bardzo ważna dla naszej ewolucji.    
  Jakie jest Twoje podejście do tradycji pogaństwa? Niestety za sprawą kościoła bardzo wiele z tych tradycji zostało w bardzo znaczny sposób zamazanych. Jakie jest Twoje zdanie na ten temat?    
  To jest dość trudne pytanie z powodu jego ideologicznego aspektu. Epoka Kamienia została zastąpiona Historią, Antyk – Średniowieczem, prymitywna duchowość – pogaństwem i bogami, a pogaństwo – Chrześcijaństwem i Bogiem. Historia jest procesem, sprawiającym, że Człowiek wyrasta z Ziemi ku Słońcu, ze zwierzęcia staje się Bogiem. Tak już po prostu jest – często nowe zabija przeszłość.    
 

   
  Wasz drugi album „Sator” jest wg mnie o wiele bardziej dojrzałym i jakby zarazem bardziej duchowym albumem. Jakie jest Twoje zdanie o tym krążku?    
  Tak, myślę, że jest to moje bardziej dojrzałe dzieło jako kompozytora. I jest bliższa mojej obecnej filozofii – umiejscowionej w ezoteryczno - chrześcijańskiej tradycji i muzycznie ma styl rytualno - eteryczny. Ten album jest jednością utworów – jest jedną kompozycją, od początku, do końca.
Shadowplay wznowi ten album pod koniec 2006 r., z ekskluzywną częścią foto i wideo.
   
  Od „Sator” sporo się jednak zmieniło. Nie gra już z Wami Heleg, a Aneę zastąpiła Anastasie. Szczególnie zamiana wokalistki była chyba genialnym posunięciem, gdyż głos jaki posiada Anastasie po prostu urzeka. Jak doszło do tych ruchów? Tak na marginesie to czy Anastasie kończyła jakieś szkoły muzyczne?    
  Przede wszystkim jestem wielkim fanem głębokich, czystych kobiecych głosów, zwłaszcza w folkowym stylu. Bardzo lubiłem głos Anei, ma wyjątkowy tembr. Ale w pewnych muzycznych aspektach ograniczała mnie jako kompozytora. Kiedy została matką I zdystansowała się do muzyki, zaprosiłem Anastazję. I od tamtego czasu pracujemy razem.    
 

   
  No właśnie, a jak to jest z Tobą Ash? Wiem, że grasz na wielu instrumentach i sam komponujesz poszczególne kawałki – jesteś samoukiem, czy też masz wykształcenie muzyczne?    
  Nie mam specjalnego muzycznego wykształcenia i, oczywiście, nie jestem profesjonalnym kompozytorem (myślę, że to można usłyszeć w naszej muzyce). Anastazja też nie jest profesjonalistką – nauczyłem ja śpiewać kilku folkowych piosenek kilka lat temu, a jej obecny poziom wokalny jest rezultatem tylko i wyłącznie jej wspaniałego talentu    
  Ok., przejdźmy zatem do Waszego ostatniego albumu „Belovodie”. Jak dla mnie jest to jeden z najlepszych albumów ubiegłego roku i chyba najlepszy jaki powstał w gatunku „ritual neo folk”. Długo zajęła praca nad tym materiałem?    
  Potrzebowałem kilku lat, żeby najpierw ukształtować album w swojej głowie, zanim go nagrałem… Pierwsza wersja jednego z kawałków z „Belovodie”, „Na Zore” została nagrana już podczas pracy nad „Sator”. Zaczęliśmy nagrywać ten album w 2003 r. i skończyliśmy na wiosnę 2005. Pracowaliśmy w naszym domowym studio, robiąc przerwy tylko na koncerty.    
  To, co urzeka na tej płycie to znakomite brzmienie i rewelacyjny, mistyczny klimat jaki panuje od pierwszej sekundy. Chyba jesteś dumny z tego albumu? Jakie odczucia towarzyszyły Ci przy tworzeniu „Belovodie”?    
  Czułem się w ogromnym obowiązku doprowadzenia tej pracy do końca… I byłem zupełnie wykończony, kiedy nagrywanie i mastering dobiegły końca… Kilka miesięcy później zrozumiałem –stworzyliśmy dobrą muzykę…    
 

   
  Wspomniany krążek został wydany przez dwie firmy – francuski Prikosnovenie, oraz rosyjski label Shadowplay. Jak do tego doszło? Brudenia pierwotnie nie była zainteresowana wydaniem tego krążka?    
  Niestety, Brudenia nie wydaje już nowych płyt, działalność wydawnictwa została zawieszona jakiś czas temu. W każdym razie PRIKO i Shadowplay świetnie się spisały!    
  Bardzo ważną kwestią są też Wasze koncerty. Jak dotąd zagraliście już sporo koncertów, ciekaw jestem jak podchodzisz do występów na żywo? Czym jest dla Ciebie koncert przed żywą publiką?    
  Kilka lat temu MFA z projektu czystko studyjnego zmieniła się w kapelę  koncertową. Czujemy ogromną siłę, jaką daje granie na żywo – sprawia nam ogromną przyjemność pokazywanie ludziom lepszej części nas samych… To jest jak tajemnica, w którą staramy się wciągnąć publiczność. Jak powiedział Dyrygent w „Prova D’Orchestra” Felliniego (jednym z moich ulubionych filmów): „Muzyka jest święta, każdy koncert jest mszą”. To także moje zdanie.    
 

   
  Parę miesięcy temu koncertowaliście także w Polsce u boku Desiderii Marginis oraz Horologium. Jak oceniasz ten występ? Ja stałem wręcz jak wryty na Waszym koncercie –z resztą jak wszyscy chyba tamtego wieczoru.    
  Jeszcze raz wielkie dzięki dla wszystkich Polaków, Włochów, Niemców I Rosjan, którzy byli z nami w Poznaniu.  Specjalne "ucałowania" dla Johana, HOROLOGIUM i oczywiście Szymona i Iwony z Wrotycz. To było wyjątkowe wydarzenie dla mnie i Anastazji. DM i HOROLOGIUM dało świetne występy, uwielbiam muzykę, którą grają, zwłaszcza Desiderii. Mam tez nadzieję, że im też podobały się nasze utwory. Spędziliśmy rewelacyjny czas w Poznaniu, to bardzo ciekawe miejsce.    
  Wiem, że nie była to Twoja pierwsza wizyta w Polsce. Chciałbym Cię zatem spytać co sądzisz o Polsce? Mam nadzieję, ze to nie była Wasza ostatnia wizyta w naszym kraju…    
  Mamy taką nadzieję, że to nie była nasza ostatnia wizyta i będziemy mogli znów u was zagrać.    
  Mam nadzieję. Chciałbym Cię jednak spytać propos koncertów o Wasze stroje. Domyślam się, że to pytanie dostawałeś już setki razy, ale czym są dla Was te maski i białe szaty? Jaki przekaz i symbole im towarzyszą?    
  Pamiętam, kiedyś po koncercie we Vjatce, spotkaliśmy się z jednym ze słuchaczy, który bardzo chciał z nami pogadać. Nie wiem dlaczego, ale popatrzyłem na niego i pomyślałem, że to przebrany black metalowiec albo koleś z FSB (to nowa nazwa KGB) – był bardzo dobrze ubrany, ale miał bardzo długie włosy i był strasznie poważny. No więc on mnie pyta: „Powiedz mi jedną rzecz o waszych ubraniach i maskach: czy to jakaś analogia do Ku-Klux-Klanu…?” To było dla mnie raczej dziwne pytanie, więc zacząłem mu wyjaśniać niektóre nasze artystyczne pomysły. Ale on mi przerwał i rezolutnie zapytał: „Ok., zapytam inaczej: co myślicie o Murzynach ??? ;)))”
Nasze maski symbolizują to, czym jest prawdziwy artysta, kimś, kto zapomina o swojej twarzy, prywatnym życiu i jest medium pomiędzy ludźmi a Bogiem, pozwala wyższemu językowi przemawiać. Może jak mnich…
   
  Ok., zmieniając nieco temat, nie tak dawno ukazała się druga część kompilacji „Colours Of Black”, która w bardzo dobry sposób przedstawia rosyjską scenę undergroundową. Wiem, ze byłeś inicjatorem tej kompilacji, więc opisz nam scenę muzyczną w Waszym kraju. Co byś polecił naszym czytelnikom?    
  Uważam, że rosyjska scena jest jedną z najbardziej rozwijających się na świecie. Muszę przyznać, że niektóre zespoły, mimo że są nieprofesjonalne i słabo nagrane, są naprawdę charyzmatyczne! –niestety nieczęsto można znaleźć coś takiego na europejskiej scenie. Jeśli mówimy o dar-folku – najlepsze są NEUTRAL i zwłaszcza ROMOWE RIKOITO. Oprócz tego bardzo lubię piękny dark-folk BLOOD & SAND z Saratowa, ale oni wciąż nie wydali jeszcze CD (możesz znaleźć ich kawałki na „Colours of Black Vol. 1”). Mogę polecić Ci moje ulubione gotycko-neoklasyczne LACKLUSTRE MIRROR i ich eteryczny sub-projekt DECEMBERED, no i oczywiście CAPRICE z Moskwy z ich wyjątkową „elfią” i barokową muzyką, czarujące dziewczyny z St-Petersburga R.REFUGE (ex ANNO DOMINI). Jest kilka dobrych zespołów electro/ebm (jak inteligentny i patriotyczny T.3.R., a także NECRO STELLAR czy PURPLE FOG SIDE),  i dark-electronic – SIX DEAD BULGARIANS z Archangielska. Inny rewelacyjny zespół THEATER OF POISON grający wyjątkową muzykę pomiędzy gotykiem, post-industrialem i dzikimi eksperymentami z dźwiękami i słowami. Czasem słucham starych rosyjskich projektów rockowych i popowych, takich jak PIOTR MAMONOV czy INNA ZHELANNAYA i oczywiście wielu rosyjskich ludowych zespołów (to jest mój ulubiony gatunek muzyczny). Ale myślę, że to Was nie zainteresuje. [Oj, mylisz się przyjacielu i to bardzo;) - dop. T.L.]    
 

   
  Jest jeszcze jedna rzecz o którą musze zapytać. Co symbolizuje odwrócona litera „A” w nazwie Twojego zespołu? Wiem, ze niechętnie zdradzasz tę kwestię, ale może mi się uda coś wyciągnąć od Ciebie na ten temat hehe;)?    
  Tak, trudno jest “przetłumaczyć” jakikolwiek symbol na ludzki język, ale spróbuję… Odwrócone A w centrum nazwy MOON FAR AWAY jest elementem symbolu MFA, w którym litera  A jest jak Brama, Tunel przeprowadzający nieśmiertelną Ideę i Ducha z Wyższego (pierwszego Słońca w Symbolu) do Niższego (drugiego Słońca). Proces ten jest przypisany do Rocznego Cyklu, który może być rozumiany jako symbol Wieczności… Mam nadzieję, że wyraziłem się dość jasno.    
  A Twoje poza muzyczne pasję? Wiem, ze piszesz do magazynu Shadowplay, a poza tym?    
  Proszę, żadnych pytań o nasze poza muzyczne zainteresowania, zajęcia itp. Muzyka jest rzeczą najważniejszą, nie musicie wiedzieć niczego więcej o nas samych. Muzyka MFA powie Wam wszystko.    
  Jako, że nasz czas powoli dobiega końca, powiedz kiedy możemy się spodziewać nowego albumu MOON FAR AWAY i oczywiście ostatnie słowo należy do Ciebie! Dzięki wielkie za Twój czas i pozdrowienia z Polski!    
  Przede wszystkim chciałem przeprosić za mój okropny angielski – to oczywiste, że wolałbym mówić po rosyjsku. Nie mam żadnych konkretnych informacji o nowych wydawnictwach MFA – czekajcie a je usłyszycie! W każdym razie nie czas jeszcze na ostatnie słowa! Wszystkiego najlepszego, Słowiańscy bracia i siostry!    
  ASH, MOON FAR AWAY
september 2006
Archangelsk, Russia
   
       
 

[ Tomasz Lewicki ]

Zdjęcia: Janina Nowak

   
       
       
 
© copyright 2007  Wszelkie prawa zastrzeżone. BEAST OF PREY Wydawnictwo Muzyczne 2001 - 2007