ENGLISH VERSION
 
 
:: NOWOŚCI ::
:: KONCERTY ::
:: RECENZJE ::
:: WYWIADY ::
:: ARTYKUŁY ::
:: GALERIA::
:: MAGAZYN ::
:: RELACJE ::
:: KONKURSY ::
:: PLEBISCYT ::
:: LINKI ::
:: KONTAKT ::
 
 
:WSPÓŁPRACA:
BEAST OF PREY LABEL
......................
BEAST OF PREY ART
::::::::::::::::
 
 
 
 Dyskografia:
 
 
"Kydos. Reflections on Heroism"
CD'05 Athanor
 
 
 
"Icarus"
7'' EP
 
 
 
 
"Seven Pillars"
CD'06
Athanor
 
 
 
 
 
 
 
 
......................
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
       
 

:GOLGATHA: to projekt młody, chyba jeszcze niespecjalnie rozpoznawany na scenie, mający jednak spory potencjał, który w każdej chwili może eksplodować z całą siłą. Pierwszy album, zatytułowany „Kydos. Reflections on Heroism”, choć niezły, na kolana nie rzucał. Za to wydany niedawno materiał „Seven Pillars” to już kawałek naprawdę dobrej, zróżnicowanej i niebanalnej muzyki. Płyta ta charakteryzuje się też wyjątkowo interesującym konceptem. Ale o tym niżej...

   
..........................................................................................................
  : GOLGATHA :    
       
 

Stark: Witaj Chris. Na początku chciałbym abyś przedstawił siebie i swój projekt. Czy mógłbyś w kilku słowach przybliżyć początki :GOLGATHA:?

   
 

Chris: ":GOLGATHA: wyewoluowała kilka lat temu z mojej surowej artystycznej wizji. We wczesnych latach dziewięćdziesiątych eksperymentowałem z rockiem gotyckim, ale nigdy nie udało mi się dalej tego pociągnąć. Mój wczesny projekt nazywał się TRAIL OF TEARS, nigdy jednak nie nagrałem niczego więcej poza paroma kawałkami demo. W 2004 roku zapoznałem się z kilkoma programami muzycznymi i zacząłem z nimi eksperymentować przekształcając stare pomysły w muzykę. Rezultatem okazał się inspirowany poezją T. S. Elliota album CDr zatytułowany "Waste Land".
Jako że nie posiadam wykształcenia muzycznego, musiałem znaleźć współpracowników, którzy dzieliliby moją wizję w ten czy inny sposób. Od początku miałem w tej kwestii szczęście i większość muzyków pracujących z :GOLGATHA:, zawsze później chciała wracać i pracować ze mną ponownie z czego jestem bardzo szczęśliwy. Dziś :GOLGATHA: to muzyczny dorobek przynajmniej dwóch osób, mnie i S. Marleni, siedzącego w muzyce folk i dark pop. Ja z reguły pracuję jako dziennikarz muzyczny, Marleni jest muzykiem od wielu lat, wcześniej grającym w kilku gotyckich zespołach. Ostatnio w :GOLGATHA: istotne są też kobiece wpływy, jak Sorakey, której głos możesz usłyszeć na nowych trackach "Rite of Spring", "Garden of Love" czy "Tunguska". Albo partie skrzypiec grane przez Annę-Marię K., która również weźmie udział w przyszłych nagraniach. Większość naszych współpracowników (choć nie wszyscy) jest powiązana z subkulturą gotycką.
"

   
 

Gdzie Twoje zainteresowanie wszystkimi tymi muzycznymi gatunkami (darkfolk/ambient/industrial) ma swoje źródło?

   
  "Angażuję się w różne subkultury od 1987 roku. Na początku siedziałem głównie w rocku gotyckim, jednakże  w 1989 zapoznałem się z muzyką CURRENT 93 i DEATH IN JUNE, co było dla mnie pewnym olśnieniem. Od tamtego momentu obserwowałem wiele różnych kierunków muzycznych i drogę wielu, często odległych od siebie projektów lub wykonawców: TANGERINE DREAM, POPOL VUH, NINE INCH NAILS, MINISTRY, JOHNNY CASH, FIELDS OF THE NEPHILIM, SISTERS OF MERCY, DAVID BOWIE, BRIAN ENO. Także industrialne akty, takie jak SPK, LUSTMORD, COIL i oczywiście CURRENT 93, SIXTH COMM, DEATH IN JUNE i SOL INVICTUS. Lata temu byłem też DJ-em - od industrialu do alternatywnej muzyki tanecznej."    
 

   
 

Jacy twórcy mieli na Ciebie największy wpływ w tamtych czasach? Być może był jakiś jeden wyjątkowy artysta, którego twórczość okazała się bezpośrednim impulsem, po którym zdecydowałeś, że sam zostaniesz muzykiem?

   
  "Największy wpływ wywarł na mnie chyba TANGERINE DREAM, zespół, którego słucham od momentu kiedy miałem 11 lat. Szczególne znaczenie mają tu cztery pierwsze albumy. Płyty takie jak "Atem" i "Zeit" były bezpośrednim powodem, dla którego sam spróbowałem swych sił  w komponowaniu. W ostatnich dwóch latach zagłębiłem się też w muzykę folkową, dlatego jako ważne inspiracje muszę również wymienić późnego JOHNNY'EGO CASHA i WOVEN HAND/16 HORSEPOWER"    
 

Dlaczego zdecydowałeś się nazwać swój projekt :GOLGATHA:? Szczrze mówiąc, nie jest to najbardziej oryginalna nazwa na świecie...

   
 

"Już kilkakrotnie byłem o to pytany. Widzę to tak: Golgota to wieczny symbol konfliktu, religii i ideologii. I wygląda na to, że dziś ma on większe znaczenie niż kiedykolwiek. No, może poza krucjatami... ;) Myślę, że ten szyld bardzo dobrze komponuje się z naszym konceptem, będącym muzycznym odbiciem tychże konfliktów: idei heroizmu, konfliktu arabskiego, religijnego sporu między Wschodem a Zachodem, szamanizmu, panteizmu, mitologii itp. Bardzo mocno się staramy aby nazwa :GOLGATHA: ponownie nabrała oryginalnego charakteru."

   
 

Wydałeś dwa albumy dla Athanor Records. Mógłbyś opowiedzieć o tej współpracy? Czy następny album również ukaże się nakładem tej francuskiej wytwórni?

   
  "Znałem większość wydawnictw Athanor, lubię zwłaszcza kompilację "Lucifer Rising". Spodobał mi się pomysł dołączenia do tej francuskiej wytwórni. Gdy Stephane zgodził się wydać "Kydos", był to dla mnie pewnego rodzaju zaszczyt. Nie mogę narzekać na współpracę. Stephane wyprodukował albumy dokładnie tak jak sobie tego życzyliśmy. Mieliśmy kompletną kontrolę artystyczną. Oba albumy pasują do siebie tematycznie, z kolei wydana w międzyczasie dla małej niemieckiej wytwórni epka "Icarus" jest jakby suplementem dla "Kydos". Na dzień dzisiejszy nie planujemy kolejnych płyt dla Athanor, ale wciąż uważam, że współpraca z nimi na początku była dobrym pomysłem."    
 

Głównym tematem "Kydos" jest heroizm we wszystkich jego formach. Czym dla Ciebie jest heroizm?

   
  "Heroizm był wyidealizowaną ścieżką życia, często w kontekście wojennym lub bitewnym. Dziś idea ta się zmienia - zresztą to nieodzowne. Określenie "kydos" w rozumieniu starożytno-greckim splamione było krwią ofiar. Dziś "kudos" [prestiż, pochwała - przyp. Stark] zyskuje się za inne osiągnięcia. Dla mnie heroizm jest byciem wiernym sobie, swym ideom i ideałom, nie sprzeniewierzając im się pod presją społeczeństwa."    
 

Czy twoim zdaniem możemy mówić o jakimkolwiek heroizmie w dzisiejszych czasach, gdzie społeczeństwo jest egoistyczne, konsumpcyjne i skorumpowane?

   
  "Zdecydowana większość klasycznych koncepcji heroicznych dziś może istnieć jedynie w formie sztuki."    
 

Moim zdaniem dzisiaj heroizm oznacza przetrwanie bez zaprzedania siebie, bez zdrady swych ideałów. Zgadzasz się z taką teorią?

   
  "Patrz wyżej"    
 

Czy w Twojej opinii samobójstwo jest aktem odwagi czy tchórzostwa?

   
  "Nie widzę niczego heroicznego w samobójstwie, aczkolwiek odebranie sobie życia na pewno wymaga nieco odwagi. Nie mnie jednak oceniać - niektórzy być może mają dobry powód, inni mogą być zdesperowani albo po prostu są to zwykłe ofiary losu. Kto wie?"    
 

Czemu zdecydowałeś się poświęcić kolejny album Thomasowi Edwardowi Lawrence'owi?

   
  "Moje pierwsze spotkanie z mitem Lawrence'a miało miejsce podczas seansu filmu Davida Leana w niemieckiej telewizji. Byłem wtedy dzieckiem. Wiele scen na zawsze zapadło wtedy w mojej pamięci: jego masochizm, żądza krwi, okrucieństwo, ale także czułość w kilku momentach. I pustynia sama w sobie. Dwa razy byłem na pustyni, ale tylko w Kalifornii. Marzę o tym aby odwiedzić Saharę. Pustka sama w sobie. Gdy kilka lat temu obejrzałem odrestaurowaną wersję filmu na DVD, zrodził się pomysł aby dowiedzieć się więcej o prawdziwej historii. Przeczytałem wiele książek o jego życiu, które dziś spotyka się z rosnącym zainteresowaniem. Album okazał się krótko po poświęconej Lawrence'owi ekspozycji w Imperial War Museum w Londynie. Ponieważ Lawrence stanowi swego rodzaju miksturę artysty i "bohatera" wojennego, czyli dokładnie tego o czym traktował poprzedni album, wydawało się naturalnym krokiem aby na kolejnej płycie skupić się właśnie na tej postaci. Poza tym widzę wiele powiązań między Lawrencem a Yukio Mishimą: obaj byli narcystycznymi homoseksualistami, apologetami przemocy, zafascynowani byli kodeksami wojowników i systemami militarnymi. Obaj lubowali się w kiczu i mieli "mundurowy" fetysz. No i obaj są odpowiedzialni za jedne z najważniejszych literackich dzieł dwudziestego wieku: "Siedem Filarów Mądrości", "The Mint", "Wyznanie Maski", "Płodne Morze"..."    
 

Muszę przyznać, że zachęciłeś nie do zapoznania się z "Siedmioma Filarami Mądrości". Po pierwszych kilku przesłuchaniach udałem się do biblioteki aby wypożyczyć tę pozycję. Do jakiego jednak stopnia koncept płyty opiera się dokładnie na tej książce?

   
  "Bardzo miło to słyszeć. Cóż, dzięki "Siedmiu Filarom Mądrości" Lawrence tworzy swój własny mit. A ponieważ album odnosi się do tego mitu, książka była głównym źródłem inspiracji. Jednakże posunęliśmy się bardziej w czasie [Wydarzenia opisane w książce kończą się w 1918 roku, z kolei Lawrence ginie w wypadku motocyklowym w roku 1935. To jest też ostatnia data na płycie „Seven Pillars” - przyp. Stark]. Pokazujemy jak jego marzenia legły w gruzach, jak Arabia zostaje pocięta na kawałki przez siły kolonialne. Książka Lawrence'a opowiada o zdobywaniu czegoś, z kolei album mówi o ostatecznym upadku marzeń."    
 

   
 

Muzyka na "Seven Pillars" przywodzi mi na myśl wszystkie te epickie dramaty jak... cóż, jak choćby "Lawrence z Arabii" nie przymierzając. Albo inne filmy Davida Leana. Czy było to zamierzonym efektem?

   
  "Jestem pod dużym wpływem muzyki filmowej, ale staraliśmy się unikać prostego samplowania tego, co nam się podoba. Głównym zamierzeniem było połączenie kilku stylów muzycznych (neoklasyka, folk, martial industrial, muzyka ze źródeł etnologicznych) tak, aby stworzyć soundtrack do nieistniejącego filmu. Widzę związek z wielkimi epickimi dziełami w "Victory" i "Akbar", ale inne tracki unikają tej "wielkości", a do głosu dochodzi melancholia. Nie tworzymy martial industrialu aby sławić wojowniczy styl życia. "Seven Pillars" jest trudniejszy i bardziej złożony. Do jednych ludzi to trafia, do innych nie."    
 

Co sądzisz o takich filmach. Lubisz je?

   
 

"Bardzo podobał mi się film Leana, lecz tak naprawdę jest to mit od początku do końca. W ostatnich latach bardziej interesują mnie te nowe, bardziej "przyziemne" biografie. Zdając sobie sprawę z ambiwalencji i innych problemów odnoszących się do kwestii Lawrence'a, zdecydowałem się zachować odniesienie do jego mitu...
Są dwa epickie filmy, które w ostatnich latach bardzo mi się podobały. To reżyserska wersja "Aleksandra" Olivera Stone'a i "Królestwo Niebieskie" Ridleya Scotta. Oba te filmy starają się wykroczyć poza fikcyjne podejście tak typowe dla kina hollywoodzkiego i nabierają bardziej politycznego wymiaru. Film Stone'a jest w istocie meta-mitologicznym dyskursem. Lubię też "Spartakusa" Stanleya Kubricka, z kolei nie darzę sympatią filmów będących chrześcijańską propagandą jak "Ben Hur" czy "Tunika". Dziś wyglądają dość żałośnie...
"

   
 

"Seven Pillars" to bardzo zróżnicowany album. Wymieszanych jest tu wiele muzycznych gatunków. Jak udało Wam się nad wszystkim zapanować tak, że nie mamy wrażenia muzycznego chaosu?

   
  "To bardzo dobre pytanie, gdyż odnosi się do największego wyzwania z jakim musieliśmy się zmierzyć podczas tworzenia tego konceptu: aby pomimo tak dużej rozpiętości muzycznej utrzymać wszystko w kupie. Wiele dyskutowałem z kilkoma osobami na temat płyty, mnóstwo rzeczy zmieniałem, a na koniec po prostu zawierzyłem swemu instynktowi i doświadczeniu Deadlock Mutexa, który był odpowiedzialny za mastering. Chciałem aby album przypominał dźwiękową sztukę o nielinearnej strukturze. Aby dramaturgia działała falami, klimat zmieniał się od melancholii do agresji, do euforii i w końcu do uczucia "słodkiego jutra". Każdy tekst ma swoje miejsce w obrębie całego kontekstu. Arabskie wokale w "Nadir" to interpretacja słowa wstępnego do "Siedmiu Filarów Mądrości", dedykacji do S.A., które może być rozumiane jako Southern Arabia [Południowa Arabia - przyp. Stark], jak i Salim Achmet, kochanek Lawrence'a, który wtedy też zmarł. [Ten wstęp to przepiękny poemat, który zdecydowałem się, w formie epilogu umieścić na końcu tego wywiadu – przyp. Stark] Pomyślałem, że to dobry pomysł aby zostało to zacytowany przez kobietę w ojczystym języku Achmeta. Tak że treść jest tu równie ważna jak muzyczna forma."    
  Bardzo podoba mi się oprawa graficzna "Seven Pillars", jej nostalgiczny i intymny klimat... mógłbyś opowiedzieć o współpracy z Birthe Klementowski?    
  "Naprawdę jesteśmy bardzo dumni z ostatecznego efektu całego konceptu. Birthe jest młodą niemiecką artystką-fotografem, z już wypracowanym wyjątkowym, bardzo mrocznym stylem. Sprawdź jej stronę: www.birthe-klementowski.de. Gdy opowiadałem jej o swojej wizji muzycznego odzwierciedlenia mitu Lawrence'a, Birthe wyszła z propozycją aby nie ograniczyć się do prostego użycia materiałów historycznych, lecz aby stworzyć sytuację symbolizującą i wizualizującą tę ideę: zrobiła zdjęcia mnie oglądającego zdjęcia prawdziwego Lawrence'a. W stu procentach załapała ideę jaka przyświeca :GOLGATHA: - "Gesamtkunstwerk", totalne dzieło sztuki. Później Birthe stworzyła oprawę graficzną do "Seven Sorrows" - nowego albumu DESIDERII MARGINIS, który na pewno okaże się jedną z najmocniejszych pozycji tego roku. Jej obrazy są tu wyjątkowo ciemne i pesymistyczne. Będziemy współpracować jeszcze raz przy okazji nowego albumu "Tales of Transgression & Sacrifice", który powinien ukazać się latem. Birthe przedstawi tu fotografie inspirowane każdym utworem."    
 

Zauważyłem, że :GOLGATHA: między innymi inspiruje się dziełami Yukio Mishimy? Dlaczego Twoim zdaniem tak wiele projektów na dzisiejszej scenie przyznaje, że jedną z ich największych inspiracji są właśnie prace tego japońskiego artysty?

   
  "Absolutnie jestem świadom fascynacji jaką Mishima wywołuje w undergroundowych kręgach: GREY WOLVES, A CHALLENGE OF HONOUR, DEATH IN JUNE, OSTARA - wszyscy oni składają mu swego rodzaju hołd. My na "Kydos" wzięliśmy go jako przykład upadku heroizmu kosztem pychy.
Mishima stał się symbolem tradycyjnej drogi życia i myślenia, dlatego też wywołuje tak duże zainteresowanie w "konserwatywnych" kręgach. Jednak faktem jest, że większość ludzi nie czytało jego prac, nie znają specjalnie jego dekadenckiego stylu życia i smaku. Jego poza wojownika wygląda dla mnie raczej jak poza homoseksualnego dandysa, co jednak czyni tę postać interesującą na jeszcze innym poziomie. Dla mnie jest on jak Ikar, "upadły" artysta. Wydaje mi się, że nie osiągnął swego celu - aby odrodzić samurajskiego ducha. Jest on w pewnym sensie ofiarą własnych ideałów i ambicji, nie przystających do świata w którym było mu dane żyć. "Wojenny" Oscar Wilde... Mishima, w swej książce "Słońce i stal" sam siebie uważał za Ikara. Prawem jest upadać, nie wzlatywać - to jego finalne credo. Doceniam Mishimę jako pisarza i artystę, ale nie jestem wielbicielem jego idei wojownika.
"
   
 

   
 

Co sądzisz o łączeniu muzyki z polityką?

   
  "Gdy dochodzi do głosu polityka, większość muzyków okazuje się prosta. Podobnie jak większość słuchaczy. Muzyka rockowa po prostu potrzebuje sloganów, aby młoda publika miała za czym podążać. Można to rozpatrywać jako "muzykę polityczną", i wydaje się, że to działa: muzyka rockowa jako bunt. Z drugiej strony istnieją jednak bardziej wyrafinowani artyści zajmujący się politycznymi koncepcjami: na przykład LAIBACH, albo projekt JOHNA ZORNA, MASADA - kolejna świetna, symboliczna nazwa. Co jest dla mnie prostackie, to to takie zwykłe potakiwanie - martial industrial sławi wojenne (martial) koncepcje. To taki tani chwyt. Albo power electronics, po prostu wyrażający wolę dominacji. Aby jakiś koncept mnie zainteresował, musi w sobie zawierać pułapki, niedopowiedzenia."    
 

Wiem, że stworzyłeś soundtrack do filmu krótkometrażowego "First Encounter". Mógłbyś przybliżyć to doświadczenie?

   
  "Uwielbiam robić muzykę filmową. Oba nasze doświadczenia w tej kwestii zostały udokumentowane na naszej stronie. "First Encounter" to studencki krótki metraż o sztuce walki zwanej Kendo. Sam film nie jest co prawda tak dobry, jak mógłby być, ale jeżeli tylko pojawi się na YouTube, dam znać naszym słuchaczom.
Przeczytałem scenariusz i wysłałem reżyserowi, stworzone wcześniej utwory i dźwięki. Wykorzystał je z niezłym rezultatem. Z kolei mix na naszej stronie jest już moim własnym pomysłem jak te dźwięki powinny być wykorzystane.
"
   
 

Czy jest jakiś reżyser dla którego chciałbyś szczególnie stworzyć soundtrack?

   
  "No cóż, jest tak wielu reżyserów z którymi chciałbym pracować. Preferuję horrory i thrillery, ale także trochę eksperymentalnego stuffu. Rozmawiałem z kilkoma reżyserami na temat potencjalnej współpracy. Zobaczymy czy coś z tego wyniknie..."    
 

Jak udało Ci się przekonać do współpracy tak znane osobistości jak Patrick Leagas czy Tony Wakeford?

   
  "Marleni zna osobiście Wakeforda, było zatem dla nas honorem i przyjemnością móc go zaprosić aby zadeklamował wiersz Ezry Pounda na "Seven Pillars". Niektórzy wiedzą, że Wakeford bardzo ceni tego poetę. Z kolei z Patrickiem Leagasem skontaktowaliśmy się zwyczajnie, przez maila. Bez niego nie mielibyśmy jednych z najlepszych naszych utworów: "Icarus" i "The Final Age of Heroism", gdzie Leagas zreinterpretował swój własny tekst, w piękny sposób przypominający wczesne utwory DEATH IN JUNE. Naprawdę jesteśmy dumni z tych numerów. Na szczęście także jemu spodobał się finalny efekt. Myślę o kontynuowaniu współpracy, ale na razie to nic pewnego. Sam Patrick musi zdecydować..."    
 

Chciałbym Cię zapytać o 5 najpiękniejszych muzycznych momentów zeszłego roku. Mogą to być płyty, soundtracki, koncerty...

   
 

"Najlepszym koncertem 2006 roku był występ WOVEN HAND. Uwielbiam też ich album "Mosaic" - również najlepszy w zeszłym roku. Najlepszy soundtrack jaki zakupiłem w 2006 to "Królestwo Niebieskie" - to też tak jakby najlepsza płyta martial/folk, tyle że bardziej profesjonalna... Podobała mi się też ścieżka dźwiękowa "Źródła" autorstwa CLINTA MANSELLA i KRONOS QUARTET. Za bardzo interesujące uważam wydawnictwa fińskiej wytwórni Aural Hypnox. Fascynujący okazał się album URE THRALL zatytułowany "Arabian Knightmares". No i nie mogę zapomnieć o COILU i "Ape of Naples" oraz CURRENT 93 - "Black Ships Ate the Sky"..."

   
 

Mógłbyś opowiedzieć o koncepcie następnego wydawnictwa?

   
 

"Tales of Transgression & Sacrifice" inspirowane będzie  George Bataille'a filozofią poświęcenia i przekraczania społecznych zakazów i ograniczeń. Muzycznie to nasze najbardziej melodyjne i rytmiczne wydawnictwo. Część utworów można już usłyszeć na Myspace. Piosenki folkowe, takie jak "Garden of Love" mogą też trafić do bardziej gotyckiej publiczności. Każdy utwór zostanie opatrzony komentarzem i zilustrowany fotografią Birthe. Wizualnie będziemy mieli do czynienia z mistyczno-organicznymi strukturami. To na pewno nasz najbardziej erotyczny projekt.
A poza tym szykuje się też symbiotyczna kooperacja z francuskim DAWN & DUSK ENTWINED. zajmiemy się tu mitem Graala, lecz bazą tu będzie rytuał urodzaju, skąd mit Graala pierwotnie się wywodzi. Całość utrzymana zostanie w bardziej neoklasycznej manierze, zresztą... sam zobaczysz."

   
  To by było na tyle. Dzięki Chris za poświęcony czas. Ostatnie słowa jak zwykle należą do Ciebie    
 

"Prawem jest upadać, nie wzlatywać. - Bardzo Ci dziękuję za zainteresowanie naszą pracą. Mam nadzieję, że zawsze będą istnieć ludzie wykraczający poza prostą pozę afirmacji i rozwijający swą własną drogę życia i myślenia. :GOLGATHA: oddana jest wam wszystkim."

   
 

*************************************************************

   
 

Do S. A.

 Kochałem cię, więc uchwyciłem w ręce te fale ludzi
i wolę mą gwiazdami na niebie wypisałem,
Aby dla ciebie wolność zyskać,
piękny, siedmiu filarów siłą wsparty dom,
i by jaśniały twoje oczy dla mnie,
Gdy tam dojdziemy.

 Zdawało się: śmierć sługą moją jest w wędrówce.
Aż się zbliżyliśmy a ty na drodze czekasz,
Uśmiechasz się. I wtedy ona, śmierć,
zawistnie wyprzedziła mnie i ciebie wzięła
Do swojej ciszy.

 Miłość, wędrówką utrudzona, dotknęła twego ciała;
zapłata krótka – nasza na tę chwilę.
Dopóki miękka ziemi dłoń nie zagarnęła twej postaci
i póki robak nie przeniknął tego,
Co było twoje.

 Ludzie prosili mnie bym nasze dzieło wzniósł,
ten nieskalany dom, twoją pamiątkę,
Lecz by to pomnik był, strzaskałem je, nie dokończone, i oto teraz
żyjątka małe pełzną tam, schronienie sobie klecą
W owym kalekim cieniu
twojego daru

T. E. Lawrence
(przeł. Zygmunt Kubiak)

   
       
 

[ Stark ]

   
       
 
 
© copyright 2007  Wszelkie prawa zastrzeżone. BEAST OF PREY Wydawnictwo Muzyczne 2001 - 2007