| |
"VON THRONSTAHL!"
Adam T. Witczak

Von Thronstahl –
nazwa, która już sama z siebie, odczytana głośno i dobitnie,
przyspiesza krążenie krwi w żyłach. Jeśli dodamy do tego, że jest
to "nome de guerre" jednego z najbardziej kontrowersyjnych i
zarazem kreatywnych projektów na scenie military/neofolk, jeśli
spojrzymy na precyzyjnie dopracowany wizerunek sceniczny grupy i
jej lidera, obdarzonego nieprzeciętną osobowością, wreszcie –
jeśli wsłuchamy się w monumentalną muzykę, wtenczas wspomniana
nazwa wielokrotnie zwiększy swoją moc.
Von
Thronstahl to projekt muzyczny, obok którego trudno przejść
obojętnie. Można go znienawidzić, można pokochać, można wreszcie w
ambiwalentny sposób łączyć entuzjazm z mniej lub bardziej
radykalną krytyką przesłania artystów. Tak czy inaczej dzieło
życia Josefa Marii Klumba dostarczy nam sporej dawki wrażeń.
Zanim
przejdziemy do VT, warto wpierw wspomnieć coś właśnie o Josefie,
osobie odpowiedzialnej za całe przedsięwzięcie. Urodzony w roku
1963, jest obecny na scenie muzycznej już od początku lat 80-tych,
kiedy to zaczął grać w kilku niemieckich kapelach wywodzących się
z punk rocka i łączących go z wątkami nowofalowymi,
industrialnymi, gotyckimi i okultystycznymi. Bodaj najbardziej
istotnym był projekt Circle Of Sig-Tiu, ale warto wspomnieć także
o pozostałych zespołach Klumba z lat 80-tych i pierwszej połowy
lat 90-tych: Forthcoming Fire, Preussak, Jay Kay,
Weissglutt. Z tym ostatnim Josef zaszedł "najdalej" –
ocierając się o kontrakt płytowy z Sony, do którego w końcu nie
doszło. W tym czasie Klumb zaczął być postrzegany na scenie
gotyckiej jako persona coraz bardziej kontrowersyjna – ze względu
na sceniczny image, eksponowanie wątków imperialnych i wojennych,
upodobanie do monumentalizmu, przewrotne sympatyzowanie z
dandyzmem i swego rodzaju dekadencją, wreszcie z powodu
nieskrywanego przywiązania do rzymskiego katolicyzmu w postaci
głoszonej przez Bractwo Piusa X.
W
tym miejscu warto wspomnieć postać księdza Hansa Milcha, członka
Bractwa, aktywisty tradycjonalistycznego i założyciela
stowarzyszenia „Actio Spes Unica” („Akcja Dobrej Nadziei”).
Autorytet księdza Milcha odcisnął trwałe piętno na twórczości
Klumba, w zasadzie pod jego wpływem muzyk powrócił do katolickich
korzeni po kilku latach czegoś, co dziś nazywa „długą odyseją” po
wyspach ezoteryzmu i subkulturowego buntu. Kazania Milcha od lat
pojawiają się w nagraniach Von Thronstahl, wmontowane w
militarno-neoklasyczną muzykę.
Tak oto
wróciliśmy do zasadniczego tematu artykułu. Von Thronstahl został
powołany do życia w roku 1995 przez Josefa K. i jego brata
Bernarda. Jakiś czas potem Bernard przestaje udzielać się w
grupie, dochodzą natomiast Raymond P., Marcel P. i Rene. VT
zaczyna pojawiać się na licznych składankach muzycznych i powoli
wybijać się na rosnącej w siłę scenie military-neofolk. Symbolem
kapeli staje się pęk rózg liktorskich, znany ze starożytnego Rzymu
i faszystowskich Włoch. Na zasadnicze brzmienie składają się
neoklasyczne aranżacje (grane na syntezatorach), połączone z
marszowymi rytmami, industrialnym zgiełkiem, śpiewem, deklamacjami
i rozmaitymi nagraniami samplowanymi z radia, telewizji, archiwów
historycznych etc. Najpełniejszym wyrazem takiego podejścia jest
album "Imperium Internum", pełnoczasowy debiut kapeli, wydany w
roku 2000. "Imperium Internum" to głos Starej Europy, bluźnierstwo
przeciwko ideom współczesności.
„Tęskniłem za
tworzeniem sztuki i muzyki, która byłaby silniej związana z
prawdziwym dziedzictwem europejskim – nie z masonerią, anarchiczną
tradycja fałszywej wolności, oznaczającą wykorzenie i bezprawie”
– mówi Klumb w jednym z wywiadów.
„Von Thronstahl
powinien wskazać drogę powrotną do wzniosłego rodzaju dumy,
opartego o trwałe wartości”.
W
kolejnych latach ukazują się następne płyty – mocno
eksperymentalna "ReTurn Your ReVolt Into Style" oraz utrzymana w
neoklasycznej, militarnej atmosferze „E Pluribus Unum”. Ten
ostatni album to zbiór utworów, które wcześniej ukazały się na
różnego rodzaju składankach, m.in. na cześć barona Evoli, Leni
Riefenstahl, kapitana Codreanu.
Równocześnie VT kreuje specyficzny image sceniczny, łączący wątki
militarne i imperialne ze swoistą interpretacją "stylu dandysa" ("occidental
dandy pose"). Na stronie internetowej VT pojawiają się artykuły na
temat mody i elegancji, odniesienia do Gabriela D’Annunzio i
Curzio Malaparte. Josef K. przewrotnie określa się jako "dandy-coffee-fascist".
Mało tego, Klumb nie ustaje w prowokacjach:
"W
ostateczności wydaje się, że typem religii, który najbardziej
pasuje do dobrej whisky, rękawiczek z czarnej skóry i zapachu
doskonałych papierosów – jest stary, twardy rzymski katolicyzm. To
nie tylko kwestia wiary i prawdy, to także kwestia stylu i klasy".
W
Niemczech Von Thronstahl dostaje się pod ostrzał bojowników
“antyfaszyzmu” oraz politycznej poprawności. Granie koncertów jest
utrudniane lub wręcz uniemożliwiane. Podczas festiwalu muzyki
gotyckiej w Lipsku w roku 2000 policja usiłuje nie dopuścić do
występu VT i Days Of The Trumpet Call (projekt Raymonda
P.). Swoją drogą, z tym ostatnim zespołem VT nagrywa dwa wspólne
albumy, w tym jeden poświęcony dwóm szczególnym postaciom
literatury i kultury europejskiej XX wieku – Ferdynandowi Pessoa
(portugalskiemu poecie epoki fin de siecle) i Emilowi Cioranowi,
rumuńskiemu eseiście o zapatrywaniach nihilistycznych.
W roku
2003 Von Thronstahl nagrywa album "Bellum Sacrum Bellum?", który w
opinii wielu recenzentów przejdzie – lub już przeszedł – do
historii gatunku. Bellum, Sacrum Bellum? to przedziwny,
mocarny mix militarnej neoklasyki, industrialnego hałasu,
elektronicznych beatów i rockowych gitar, a wszystko to okraszone
masą sampli, efektów i dźwiękowych ornamentów, nadających tej
muzyce głębię i różnorodność. Skondensowany atak na wszystkie
świętości ponowoczesnego świata. Zarazem Klumb sięga do swoich
punkowych korzeni, wykonując piosenkę "We Walked In Line" grupy
Joy Division, przetwarzając motywy The Exploited, The Clash i nie
tylko. Płyta-dynamit, zarówno od strony muzycznej, jak i w
dziedzinie przesłania.
Niedługo
potem Josef K. bierze się za kolejne przedsięwzięcie – tym razem
we współpracy z Damiano Mercuri z włoskiego Rose Rovine e
Amanti postanawia zebrać na jednej składance wszystkie zespoły
neofolkowe, industrialne i militarne, które nie ukrywają swego
przywiązania do tradycyjnie pojmowanego chrystianizmu –
katolickiego lub prawosławnego. Tak powstaje "Credo In Unum Deum",
wydany w 2006 roku album kompilacyjny, zaopatrzony w 64-stronicową
książeczkę, zawierającą teksty utworów, ilustracje oraz eseje
poszczególnych wykonawców, poświęcone religii i duchowości. Udział
biorą m.in. Oda Relicta (Ukraina), Lonsai Maikov
(Francja), Kriegsfall U (Węgry), Parzival (Rosja).
No i oczywiście Von Thronstahl, prezentujący się w dwóch
kawałkach poświęconych Matce Boskiej. Płytę można (lub można było)
nabyć także w Polsce, np. w War Office.
Niedawno
pod szyldem VT ukazał się mini-album "Mutter der Schmerzen"
(„Matka Bolesna”), utrzymany w stylistyce neofolkowej. Zespół
odszedł tu zarówno od rozbudowanych, quasi-orkiestralnych
aranżacji, jak i od wpływów rocka czy industrialu, kierując się ku
wpadającym w ucho balladom o tym samym, co zwykle, przesłaniu. W
roku 2007 na rynku pojawia się, nakładem brytyjskiej Cold Spring
Records, najnowszy album VT – "Sacrificare", rozwijający wątki
neofolkowe. W tym samym roku Josef K. udzielił wywiadu dla
polskiego magazynu internetowego „Młodzież Imperium”. Na luty roku
2008 planowany jest koncert VT i Rose Rovine E Amanti
w Warszawie – z supportem w postaci polskich kapel Krępulec
i Across The Rubicon.
Krótko mówiąc –
krucjata trwa. Istotne jest nie tylko jasne przesłanie i bardzo
dobre brzmienie VT, ale także fakt, że zespół ten wywalczył już
sobie trwałe miejsce na scenie military/neofolk, jest zaliczany do
najpopularniejszych, również przez osoby nie podzielające
radykalnych poglądów Josefa K. i Raymonda P. To z całą pewnością
cieszy i pozwala sądzić, że kultura Europy ma jeszcze szansę
odrodzić się – przynajmniej w niektórych aspektach.

Adam T.
Witczak
|
|